Aha i od razu uprzedzam, że nie jestem fanką One Direction, ale antyfanką też nie jestem. Po prostu lubię ich piosenki, to wszystko. I Louis'a też lubię =)

piątek, 19 października 2012

Rozdział 2


   Od tego zdarzenia minął dzień… drugi… trzeci… tydzień… dwa… A ja wciąż myślałam o Louis’ie. Całe dnie zastanawiałam się dlaczego nie dzwoni, dlaczego nie pisze. Czy to możliwe, że o mnie zapomniał? Teraz za każdym razem, gdy Klaudia mówiła coś o 1D, a już w szczególności o Louis’ie, to wytężałam słuch, żeby wszystko zapamiętać. Dawniej puszczałam to mimo uszu, ale teraz jakoś nie potrafiłam tego zrobić. Cały czas myślałam o szatynie, chciałam, żeby dał o sobie znać. Jak byłam w domu, to komórka była cały czas podłączona do ładowania, żeby przez przypadek nie rozładowała się, co 5 minut patrzyłam na ekran. Zresztą, czego ja oczekiwałam?! On jest gwiazdą, a ja dziewczyną z technikum! I to z pierwszego roku! On ma 20 lat, a ja 16! On mieszka w Londynie, a ja w Polsce! To zupełnie dwa różne, odległe od siebie światy… Zrobiłabym wszystko, żeby ujrzeć go jeszcze raz. Te jego błękitne oczy…
Muszę przestać o nim myśleć! Muszę się skupić, na tym, co teraz jest najważniejsze. Za 3 dni, jadę do taty. Muszę się zacząć pakować. A za jakiś miesiąc, zaczyna sie szkoła. Moje myśli muszę przestać krążyć wokół Louis’a. Tylko, żeby to było takie proste…        
   Te trzy dni były straszne. Nie ruszałam się z pokoju, nie dlatego, że musiałam się spakować, znaczy też, ale też dlatego, że ta sytuacja mnie zdołowała. I zaczęłam mieć nieodparte wrażenie, że zakochałam się w nim! I to mnie najbardziej przerażało. Cały czas o nim myślałam, zasypiałam z nadzieją, że go zobaczę, że usłyszę, budziłam się z nadzieją, że napisał do mnie sms-a. Z rozmyślań wyjął mnie kobiecy głos. 
- Pasażerowie lotu z Krakowa, do Londynu proszeni są udać się na odprawę.
- Muszę już iść. – przytuliłam mamę.
- Będę tęsknić córciu.
- Ja za tobą też. – pocałowałam ją w policzek i ruszyłam w kierunku odprawy. Gdy już siedziałam na swoim miejscu, zaczęłam wyglądać przez okno. Usłyszałam, że ktoś siada obok mnie, ale jakoś nie miałam ochoty patrzeć kto to. Z reguły byłam osobą otwartą i skorą do rozmowy, nawet z nieznajomymi, ale teraz zupełnie nie miałam na to ochoty. Chwilę tak siedzieliśmy w milczeniu, z tą drugą osobą, gdy ususzyłam znajomy głos.
- Sara? – popatrzyłam się, ale to nie było Louis. To był Zayn.
- Zayn, cześć. Co ty tu robisz?
- Lecimy do domu. A ty?
- Lecę do taty. Czekaj, powiedziałeś „lecimy”?
- Tak. Całą piątką. – chłopak popatrzył się do tyłu, a ja razem z nim. Zobaczyłam Niall’a, Liam’a, oraz Harry’ego siedzącego z Louis’em.
- Fajnie. – posłałam Louis’owi uśmiech.
- I to bardzo. Zaraz wrócę.
- Ok. – mulat wstał i podszedł do chłopaka, o którym cały czas myślę. Nie słyszałam, co mówił, bo wymieniał z nim zdania, bardzo cicho, ale po ich minach domyśliłam się, że zaczynają się trochę kłócić. Wtedy wtrącił się też Harry. Nie obserwowałam dalej ich rozmowy, bo dostałam sms-a. Gdy na niego odpisałam i wyłączyłam telefon zobaczyłam, że obok mnie siada Louis.
- Hej.
- Cześć. A gdzie Zayn?
- Poprosił, żebym się z nim zamienił, bo chce pospać na Harry’m. – zaśmiałam się lekko.
- A nie podoba cię się ten pomysł?
- Podoba. I to nawet bardzo. – nastała niezręczna chwila milczenia. Oboje przerwaliśmy ją w tym samym momencie.
- Louis…
- Sara… - zaśmialiśmy się.
- Ty pierwsza.
- Dlaczego nie zadzwoniłeś?
- …
- Jak nie chciałeś mieć ze mną kontaktu, to wystarczyło powiedzieć.
- Sara, to nie tak.
- A jak?
- Ja… Po prostu… No, bo…
- Dobra, nie trudź się już. – odwróciłam od niego twarz.
-Nie, wytłumaczę ci to.
- No to dawaj! – podniosłam głos. W jego oczach było coś zastanawiającego.
- Bo, to wszystko wygląda inaczej niż ci się wydaje.
- To znaczy jak? – Louis bez chwili zastanowienia, objął moją twarz w dłonie i czule mnie pocałował. 

środa, 17 października 2012

Rozdział 1


   Nareszcie… Koniec roku szkolnego i tak długo wyczekiwane wakacje. Nie mogłyśmy się z moją przyjaciółką tego doczekać. Jak zostały jakieś dwa miesiące, to nawet zaczęłyśmy odliczać dni. Wiem, że to może głupie, było, ale naprawdę tak robiłyśmy. Miałyśmy już praktycznie całe wakacje zaplanowane. Przez pierwszy miesiąc spędzamy każdy dzień razem w Polsce, a w drugim miesiącu, ja jadę do Londynu, do taty, a ona na obóz do Grecji. W sumie cieszę się, że pojadę do taty, bo dawno się z nim nie widziałam. A tak dokładniej, to rok. A no i nie mogę zapomnieć o bracie. Z nim też się nie widziałam od 12 miesięcy. Ale z drugiej strony będę tęsknić za Klaudią. Ale damy radę- znaczy może nie do końca… Bo przez całe gimnazjum byłyśmy nie rozłączne, a teraz się skończyło i każda z nas idzie do innego technikum. Każda z nas ma inne zainteresowania, ale mimo to jesteśmy nierozłączne.
   Pierwszy tydzień wakacji zleciał nam trochę nudno i powoli, bo potrzebowałyśmy czasu, żeby się rozkręcić. I tak się stało. Jak wracałyśmy z przyjaciółką z bardzo wieczornego seansu w kinie (czyli coś koło 23) to można by pomyśleć, że byłyśmy pijane, ale tak nie było! Szłyśmy trochę zaciemnionymi uliczkami parku, ale się nie bałyśmy. Ja szłam tyłem, ale tylko po to, żeby widzieć moją przyjaciółkę przodem. I to chyba mnie zgubiło… A raczej na pewno.
   Zaczęłyśmy się śmiać, gdy nagle na Niego wpadłam. Natychmiast się odwróciłam i zaczęłam go przepraszać. Wtedy światło latarni oświetliło częściowo jego twarz. Miał piękne, błękitne oczy. Jasno brązowe włosy z długaśną grzywką. Jego uśmiech był zniewalający- onieśmielał mnie, chociaż nikt inny tego nie potrafił. Patrzyłam się na niego swoimi szarymi oczami i starałam się zapamiętać każdy szczegół, gdy zapytał się, po angielsku. 
- Wszystko w porządku? 
 - Tak. Przepraszam cie, powinnam bardziej uważać. – niechętnie odsunęłam się od niego na odległość pół kroku.
- Nic się nie stało. – posłał mi uśmiech. Miałam wrażenie, że nogi mam jak z waty i znów będzie musiał mnie złapać. W sumie, bardzo bym chciała, żeby tak się stało. Moje rozmyślania, o tym czy sobie coś zrobić, czy nie, przerwał pisk mojej towarzyszki. Natychmiast podeszłam do niej i zatkałam jej usta dłonią.
- Co ci jest?! 
- TO ONE DIRECTION!!! – popatrzyłam się na nich, za szatynem dostrzegłam jeszcze czwórkę. U całej piątki dostrzegłam przerażenie w oczach, bo sądzili, że zaraz obie zaczniemy piszczeć. Po chwili namysłu zwróciłam się do Klaudii, w języku polskim.
- Będziesz spokojna? 
- A mogę mieć z nimi zdjęcie i autografy i przytulić każdego. 
- A nie będziesz piszczeć i całego cyrku robić?
- Nie. 
- To ok. 
- Posłuchajcie, zrobimy wszystko, tylko błagamy, nie krzyczcie, ani nic. Nie chcemy teraz nalotu fanów. – podszedł do nas zielonooki chłopak z loczkami. *ang* Puściłam moją przyjaciółkę i popatrzyłam się na chłopaka. 
- W porządku. Moja kumpela nie będzie robić cyrku, a ja nie jestem jakąś ześwirowaną waszą fanką. Bez urazy. – zrobiłam słodkie oczka. 
- Dlaczego? Nie podoba ci się nasza muzyka? – wtrącił się mulat. 
- Nie skądże. Podobają mi sie wasze piosenki, tylko, że ja nie szaleję za osobami, których nie będzie mi najprawdopodobniej dane spotkać. 
- To jakbyś wiedziała, że nas spotkasz, to być była naszą fanką? – wciąż drążył temat. 
- Nie, bo mnie jakoś nie interesuje taka obsesja na punkcie jakiegoś zespołu, czy wokalisty. – moja kumpela nie wytrzymała i przytuliła się do Niall’a. On, był dość mocno zdezorientowany. – Ale moja przyjaciółka taka jest. – w tym momencie cała piątka się zaśmiała. Po chwili, gdy żądania Klaudii, żeby nie zaczęła piszczeć zostały spełnione, była zadowolona. Usiadła na ławce i zaczęła głęboko oddychać, aby uwierzyć, że to prawda. W tym czasie, gdy ona robiła z siebie zwariowaną fankę i zbierała autografy, zdjęcia i przytulenia, ja i niebieskooki szatyn nie mogliśmy oderwać od siebie wzroku. Chłopak z loczkami podszedł do mnie i podał mi dłoń.
- Harry. – podałam mu ja. 
- Miło mi. Sara. – uśmiechnęłam się do niego.
- Mi również. – odwzajemnił uśmiech, a w tym samym momencie pojawiły się u niego widoczne dołeczki. – A to Niall. – wskazał na blondyna – Zayn – mulat skinął głową – Liam – pomachał mi – I Louis – posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam. 
- Miło mi was poznać. A to jest Klaudia. – popatrzyłam na siedzącą na ławce przyjaciółkę. 
- Na serio nie jesteś naszą fanką? – powrócił do tematu Liam. 
- Tak, serio. Wiem, że to może wydawać się trochę dziwne, ale ja nie jestem ani waszą fanką, ani antyfanką. Mam praktycznie do każdego zespołu, czy wykonawcy neutralny stosunek. 
- A to ciekawe. – wtrącił się Zayn. 
- Wiem. – wszyscy zaśmialiśmy się – A tak właściwie, to co tu robicie? 
- Jesteśmy na wakacjach. – podjął temat Louis.
- I jak wam się podoba? 
- Z każdą chwilą coraz bardziej. – uśmiechnęłam się – A macie z koleżanką teraz jakieś plany?
- Tak, musimy już wracać do domu. 
- Szkoda. Ale może kiedyś przejdziesz się z nami? 
- Jasne, z miłą chęcią. – podał mi telefon, na znak, żebym wpisała swój numer. Zrobiłam to, po czym oddałam mu urządzenie. Popatrzyłam na zegarek – Musimy już iść. Do zobaczenia. 
- Do zobaczenia. – podeszłam po Klaudię i ruszyłyśmy szybkim krokiem w stronę domu.