Od tego zdarzenia minął dzień… drugi… trzeci… tydzień… dwa… A ja wciąż myślałam o Louis’ie. Całe dnie zastanawiałam się dlaczego nie dzwoni, dlaczego nie pisze. Czy to możliwe, że o mnie zapomniał? Teraz za każdym razem, gdy Klaudia mówiła coś o 1D, a już w szczególności o Louis’ie, to wytężałam słuch, żeby wszystko zapamiętać. Dawniej puszczałam to mimo uszu, ale teraz jakoś nie potrafiłam tego zrobić. Cały czas myślałam o szatynie, chciałam, żeby dał o sobie znać. Jak byłam w domu, to komórka była cały czas podłączona do ładowania, żeby przez przypadek nie rozładowała się, co 5 minut patrzyłam na ekran. Zresztą, czego ja oczekiwałam?! On jest gwiazdą, a ja dziewczyną z technikum! I to z pierwszego roku! On ma 20 lat, a ja 16! On mieszka w Londynie, a ja w Polsce! To zupełnie dwa różne, odległe od siebie światy… Zrobiłabym wszystko, żeby ujrzeć go jeszcze raz. Te jego błękitne oczy…
Muszę przestać o nim myśleć! Muszę się skupić, na tym, co teraz jest najważniejsze. Za 3 dni, jadę do taty. Muszę się zacząć pakować. A za jakiś miesiąc, zaczyna sie szkoła. Moje myśli muszę przestać krążyć wokół Louis’a. Tylko, żeby to było takie proste…
Te trzy dni były straszne. Nie ruszałam się z pokoju, nie dlatego, że musiałam się spakować, znaczy też, ale też dlatego, że ta sytuacja mnie zdołowała. I zaczęłam mieć nieodparte wrażenie, że zakochałam się w nim! I to mnie najbardziej przerażało. Cały czas o nim myślałam, zasypiałam z nadzieją, że go zobaczę, że usłyszę, budziłam się z nadzieją, że napisał do mnie sms-a. Z rozmyślań wyjął mnie kobiecy głos.
- Pasażerowie lotu z Krakowa, do Londynu proszeni są udać się na odprawę.
- Muszę już iść. – przytuliłam mamę.
- Będę tęsknić córciu.
- Ja za tobą też. – pocałowałam ją w policzek i ruszyłam w kierunku odprawy. Gdy już siedziałam na swoim miejscu, zaczęłam wyglądać przez okno. Usłyszałam, że ktoś siada obok mnie, ale jakoś nie miałam ochoty patrzeć kto to. Z reguły byłam osobą otwartą i skorą do rozmowy, nawet z nieznajomymi, ale teraz zupełnie nie miałam na to ochoty. Chwilę tak siedzieliśmy w milczeniu, z tą drugą osobą, gdy ususzyłam znajomy głos.
- Sara? – popatrzyłam się, ale to nie było Louis. To był Zayn.
- Zayn, cześć. Co ty tu robisz?
- Lecimy do domu. A ty?
- Lecę do taty. Czekaj, powiedziałeś „lecimy”?
- Tak. Całą piątką. – chłopak popatrzył się do tyłu, a ja razem z nim. Zobaczyłam Niall’a, Liam’a, oraz Harry’ego siedzącego z Louis’em.
- Fajnie. – posłałam Louis’owi uśmiech.
- I to bardzo. Zaraz wrócę.
- Ok. – mulat wstał i podszedł do chłopaka, o którym cały czas myślę. Nie słyszałam, co mówił, bo wymieniał z nim zdania, bardzo cicho, ale po ich minach domyśliłam się, że zaczynają się trochę kłócić. Wtedy wtrącił się też Harry. Nie obserwowałam dalej ich rozmowy, bo dostałam sms-a. Gdy na niego odpisałam i wyłączyłam telefon zobaczyłam, że obok mnie siada Louis.
- Hej.
- Cześć. A gdzie Zayn?
- Poprosił, żebym się z nim zamienił, bo chce pospać na Harry’m. – zaśmiałam się lekko.
- A nie podoba cię się ten pomysł?
- Podoba. I to nawet bardzo. – nastała niezręczna chwila milczenia. Oboje przerwaliśmy ją w tym samym momencie.
- Louis…
- Sara… - zaśmialiśmy się.
- Ty pierwsza.
- Dlaczego nie zadzwoniłeś?
- …
- Jak nie chciałeś mieć ze mną kontaktu, to wystarczyło powiedzieć.
- Sara, to nie tak.
- A jak?
- Ja… Po prostu… No, bo…
- Dobra, nie trudź się już. – odwróciłam od niego twarz.
-Nie, wytłumaczę ci to.
- No to dawaj! – podniosłam głos. W jego oczach było coś zastanawiającego.
- Bo, to wszystko wygląda inaczej niż ci się wydaje.
- To znaczy jak? – Louis bez chwili zastanowienia, objął moją twarz w dłonie i czule mnie pocałował.

